Grecko mi > Historia greckiej marki Korres

Historia greckiej marki Korres

Jest rok 1996. Giorgos Korres, chłopak z Grecji, tworzy markę Korres, która 20 lat później jest obecna na 30 rynkach na całym świecie. Jak to się stało?

To historia, która może zainspirować wielu z nas. Pokazuje, że jeśli się czegoś naprawdę pragnie, można tego dokonać. Aby ją zrozumieć, musimy cofnąć się do dzieciństwa małego Giorgosa. 8-letni chłopak przychodzi z mamą do pracy. Na zapleczu apteki bawi się, łącząc różne składniki, eksperymentuje. Pewnego razu mówi do swojej mamy: „kiedyś sam zrobię krem do twarzy”. No i nie rzuca słów na wiatr! Utalentowany, dorosły farmaceuta kilkanaście lat później tworzy krem z dzikiej róży, który staje się bestsellerem firmy. Krem, który w swojej łazience mają kobiety na całym świecie, który pachnie żywą Grecją i przywołuje wspomnienia beztroskich letnich dni na greckiej ziemi.  

Choć tak naprawdę historia firmy nie zaczęła się od kremu, a od…? No właśnie, od syropu, który łączy miód i anyż. Jego pierwowzorem był syrop autorstwa dziadka Giorgosa. Inspiracją do jego stworzenia był grecki trunek rakomelo. Syrop jest popularny do dnia dzisiejszego.

Giorgos prowadził homeopatyczną aptekę, interesował się ziołami, naturalnymi składnikami, sam opracowywał receptury. I tak od syropu przeszedł do produkcji całej linii kosmetyków. 

Od marzenia do międzynarodowego imperium kosmetycznego

Firma osiągnęła międzynarodowy sukces w 1999 roku, kiedy to amerykański biznesmen spędzał wakacje na Krecie. Amerykanin poszedł do apteki i natknął się na krem Korresa. Zachwycił się jego produktami i zaproponował współpracę. Tak rozpoczęła się światowa sława małej greckiej firmy. 

Giorgos działa teraz z żoną. Lena jest autorką pierwszego na świecie kosmetyku opartego na jadalnym jogurcie, którego receptury opracowywała pod siebie. To żel chłodzący, który nawilża i odżywia skórę, zapewniając długotrwałą świeżość i komfort. W składzie znajduje się prawdziwy grecki jogurt.

Słów parę o kosmetykach Korres

Co jest w nich takiego, że kobiety na całym świecie wykupują kremy, które nie należą do najtańszych? Że używają ich nawet Angelina Jolie i Rihanna? 

Kosmetyki Korres to żywa Grecja zamknięta w szklanym słoiczku. To duma Grecji. 

Mają 80-95% składników pochodzenia naturalnego, są eco friendly,  cruelty free, co oznacza, że są przyjazne środowisku, naturze i nie są testowane na zwierzętach. Dodatkowo z tyłu na etykiecie  posiadają formula facts – innowacyjny pomysł Giorgiosa.

Co to takiego? Jest to wykaz silikonów, parabenów i innych składników chemicznych, które są powszechne w kosmetykach, a których kosmetyki Korres nie zawierają.

To wszystko plus fakt, że za firmą stoi historia, sprawia że kosmetyki te cieszą się niezwykłą popularnością. Co więcej Korres w swojej ofercie oprócz pielęgnacyjnych produktów, ma też kolorówkę: szminki, podkłady, a nawet pudry.  

Giorgos stawia na wsparcie greckich rolników. Firma Korres ma podpisane umowy m.in. z rolnikami z Santorini, skąd pochodzą winogrona wykorzystywane w serum.  

Aktualnie firma jest własnością amerykańską, działa na około 30 zagranicznych rynkach i cały czas poszerza swoje kanały dystrybucji. W 2019 roku weszła na rynek chiński. Najwięcej kosmetyków produkuje dla Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Norwegii, Francji, Niemiec i oczywiście Grecji, gdzie znajduje się w ponad 5 tysiącach aptek. Tak aptek! Dobrze czytasz.

Kosmetyki te znajdziesz o każdej porze dnia i nocy w greckiej aptece, bo przecież zawsze znajdzie się apteka, która jest czynna całą dobę, prawda? Kiedyś nie można ich było kupić w marketach i drogeriach. Teraz już są dostępne, co więcej firma ma nawet swoją własną sieć sklepów. Korres zapełnia też już lotniskowe półki, gdzie można je kupić w naprawdę okazyjnych cenach w strefach bezcłowych.  

Wracając jednak do początków marki…

Pierwszym produktem do pielęgnacji twarzy był krem nawilżająco- rozświetlający Wild Rose 24H Moisturising & Brightening Cream, lub też po prostu krem z dzikiej róży. To bestseller firmy, który pomimo upływu lat jest nadal numerem jeden oraz najlepiej sprzedającym się produktem Korresa na całym świecie!  

Aktualnie firma w swoim asortymencie ma już ponad 500 produktów. Niesamowity rozwój, czyż nie?

Marka ma proste subtelne logo. Słoiczki po odkręceniu pachną nutami kwiatów, ziół i z doświadczenia mogę powiedzieć, że są naprawdę delikatne dla skóry. Nie da się w nich nie zakochać od pierwszego użycia. Choć Greczynki mówią, że kiedyś były jeszcze lepsze.

Kosmetyki Korres mają cudowny zapach Grecji, który przywołuje niezwykłe wspomnienia. 

To bardzo praktyczna pamiątka z wakacji. Zachęcam do wypróbowania. Zapach świeżego bzu i aloesu pod prysznicem w zimowy wieczór…Czy istnieje lepszy sposób na przywołanie letnich wspomnień? 

Gdzie kupić kosmetyki Korres w Polsce?

Kosmetyki Korres można kupić w Polsce stacjonarnie w Sephorze i Douglasie, a internetowo na stronie „Puder i Krem”. Balsamy do ciała to koszt ok. 50 zł, natomiast kremy do twarzy czy sera to wydatek rzędu 150-300 zł. Bardziej opłaca się kupować te kosmetyki w Grecji, balsamy kosztują 5-6 euro, a kremy 20-30 euro. Warto też rozglądać się za kosmetykami na greckich lotniskach. W strefach bezcłowych można znaleźć naprawdę okazyjne cenowo perełki.

Dajcie znać, czy próbowaliście już kosmetyków Korres. Jaki produkt jest waszym ulubionym? Zainspirujmy się nawzajem.   

About The Author

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Shopping Cart
Scroll to Top